Relacja z Głogowa
Wstęp
W ubiegły weekend braliśmy udział w Mistrzostwach Polski K-1 Rules Młodzieżowców i Juniorów. Przy podniesionym limicie wiekowym (młodzieżowcem jest się do 24-tych urodzin) konkurencja była naprawdę duża, a zawody niewiele różniły się od seniorskich.
Tytułu najlepszej drużyny bronić będzie Legion Głogów pod wodzą Maćka Domińczaka. Gospodarz i tym razem mocno przygotowany: zgłoszonych aż 25 zawodników! A mi smutno, że tak mało dziewczyn zgłosiło się do zawodów. Drogie panie - to nie jest takie straszne, a czasem można naprawdę dobrze się pobawić!
Waga i ciąg dalszy misji (choć jest trochę lepiej)
Przygotowanie organizacyjne wzorowe. Maciej Domińczak pomyślał o wszystkim, ma też armię pomocników - co jest bezcenne. Ruszamy zatem z ważeniem i rejestracją. Przechodzą tylko ludzie z dobrymi badaniami i wszystkimi licencjami (opłatami). Mały procent ludzi "nie wie o co chodzi", a w nagrodę mogą wracać do domu - choć naprawdę wszyscy starają się, żeby zrozumieli...
Uzyskaliśmy rekord frekwencji - z 315 zgłoszonych przyjechało 280 zawodniczek i zawodników. Ważenie i rejestracja na dwa stanowiska, eliminacje i półfinały - na dwa ringi. Nie ma żartów - mamy tu do czynienia z dużą imprezą. Można się bardzo cieszyć - amatorskie zawody organizacji PZKB są naprawdę popularne. Ale może to trochę za dużo jak na jeden weekend...? O tym póżniej.
Nowe przepisy - ogromna pomyłka
Niestety praktycznie dla wszystkich nowością są przepisy. Do licha - nawet my, KiBo.pl, prowadzący Oficjalną Stronę Zawodów i promujący tę imprezę od jakiegoś czasu - byliśmy zaskoczeni! Nie można przechwytywać nogi, klincz też jakiś dziwny. Czytam ten dokument, słucham interpretacji - i tak naprawdę nie wiem, czego się spodziewać przy punktowaniu. Sędziów w turnieju 14, czy każdy będzie tak samo liczył i interpretował? Jakoś w to wątpię...
Zmiany powinny być wcześniej jednak nagłośnione w trochę inny sposób niż ciche pojawienie się podstrony na PZKickboxing.pl. Poza tym - te zmiany trochę przewracają K-1 Rules! Mieszanka low-kicka i Muay Thai ponoć wg WAKO powinna iść w stronę full-contactu i formuł bardziej "technicznych" niż "wyniszczających". Po co zmieniać to, co się przyjęło i naprawdę rośnie w siłę?
A takie wprowadzenie zmian tuż przed Mistrzostwami Polski to wg mnie lekkie kolano w głowę trenerów, wykonane przez władze organizacji. Oni uczą swoich zawodników technik i nawyków przez miesiące, szlifując je pod konkretną imprezę. A tu taka niespodzianka...
Harmonogram i jego realizacja
Zawodników mamy 280, ale naszego komputera ta liczba jakoś nie przeraża. Z jego głośniczka rozlega się wręcz radosne popiskiwanie, gdzy klikamy guzik odpowiadający za zakończenie ważenia. Losowanie i weryfikacja drabinek trwa dosłownie kilka chwil, choć kategorii aż 34. Jesteśmy gotowi - drukujemy pełną listę startową i pierwsze 20 walk na obu ringach na początek konferencji o 21.00.
Po omówieniu przepisów trenerzy i zawodnicy w zamian za dobry kawał mogą zajrzeć nam przez ramię na KiBo.pl - a tam już wisi pełna rozpiska turnieju i drabinki! Liczba walk w ciągu dnia jest zoptymalizowana przez nasz system układający kolejność walk, a kto ma od razu finał lub późny półfinał - będzie walczył dopiero w niedzielę i dowiaduje się o tym od razu (jak sprawdzi lub się zapyta).
Z walkami startujemy zgodnie z harmonogramem - o 8:00 w sobotę, tylko dyscyplina pozwoli nam sprawnie przeprowadzić te zawody. Co prawda trzeba będzie później skończyć i trochę plany "wydłużyć", bo frekwencja rekordowa - ale wszystko pod kontrolą. Na pewno "będzie się działo"!
Dyskusja, chat się rozwija.
Sobotni poranek: czas rozciągnąć gnaty i uruchomić komputer. Zmieniamy stronę główną portalu na Oficjalną Stronę Mistrzostw, na Facebooku zapytujemy, kto nie śpi o 8:00 i lubi K-1? Odpowiedzi dwie, ale tylko od ludzi powracających z piątkowych imprez (pozdrawiamy). Na chacie zaskoczenie - od razu wskakuje parę nicków - i zapytuje wesoło, jak tam idzie w Głogowie. Jak tylko chwila oddechu, odpowiadamy wszystkim - to przecież wpływa na medialny odbiór imprezy i sympatię ludzi do KiBo.pl - choć czasu mało, staramy się na cztery ręce!
Co drugi użytkownik loguje się i pyta "jak oglądać wideo?". "Nie da się, ale finały będą na PZKB" - odpowiadają nasi kibice z chata, wyręczając me strudzone palce. Piękna sprawa ten internet - 12 godzin zawodów w sobotę, dzięsiątki alternatywnych i kolorowych wersji tego dialogu. Ale też plotkujemy o zawodnikach i trenerach, walkach zawodowych i amatorskich. Na specjalne prośby robię sobie trening szybkiego pisania przy relacjonowaniu kilku walk. Podstępni chatownicy proszą o więcej i więcej, ale obowiązki komputerowej obsługi zawodów to nasza praca, tym samym priorytet.
"Dlaczego nie ma wideo?"
Od czasu do czasu internauci przejawiają przenikliwość i pada pytanie "a dlaczego nie ma wideo". Odpowiadam - nasza oferta nie zyskała aprobaty. A mniej oficjalnie - Polski Związek Kickboxingu, jeden z czterech Organizatorów turnieju - chyba nas za bardzo nie lubi. Będzie transmisja, ale nie na Oficjalnej Stronie Mistrzostw, tylko właśnie na stronie Związku. Podczas eliminacji wisi tam natomiast przydługa zapowiedź tej relacji. Nie ma w niej nawet podanej godziny transmisji ani patronów medialnych, wyróżnia się natomiast obszerna reklama jednego ze sponsorów przedsięwzięcia.
Ponieważ nie chcę, by Głogów kojarzył się z tą sprawą - obszerniejsze wyjaśnienia będą przedmiotem mojego kolejnego, oddzielnego artykułu. Odniosę się tam do relacji naszego portalu z Polskim Związkiem Kickboxingu. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do lektury, a ja wracam na halę Legionu Głogów.
2-rundówki i strategia
Z uwagi na liczbę zgłoszeń czas walki podczas walk eliminacyjnych i półfinałowych został skrócony do dwóch rund po dwie minuty. To trochę zmienia strategię walki, czasem też zaciera różnicę między zawodnikami posiadającymi strategię walki a tymi "dawaj, dawaj, do przodu"... Ale trzeba jakoś sobie radzić!
Przy natłoku bodźców - walki rozgrywane równolegle na dwa ringi, gorący chat i sprawy bieżące obsługi zawodów - ciężko było mi skoncentrować się na walkach. Dlatego ciężko mi wyróżniać konkretne nazwiska i omawiać konkretne pojedynki. W weekend odbyło się 247 walk, a ja tylko kilka obejrzałem na spokojnie. Dodatkowo sponsor sprzętowy, firma SportMasters - choć związana dość mocno z PZKB (i pewnie przepisy zna), dostarczyła tylko czarne rękawice. Kaski "własne", przez co ilość walk "czarny na czarnego" - niezliczona.
Będąc w samym środku zawodów i mając pewne doświadczenie w oglądaniu walk - muszę przyznać, że często gubiłem się "kto jest kto". Nawet patrząc na wyjście z narożników i będąc skupionym, gdy dwaj młodzi ludzie byli podobnego wzrostu - po pierwszym klinczu nie wiedziałbym, komu kiedy punktować. Ciekawe, ile razy zdarzyło się, że sędziowie punktowali "w drugą stronę" - dość powiedzieć, że ponad 50 walk skończyło się werdyktem niejednogłośnym, 2-1. Ech...
Kondycja i wyniszczenie, uśmiech i zabawa
Ale nie jest tak, że nie widziałem niczego ;)
Na pewno podobała mi się postawa podopiecznych Łukasza Rambalskiego z Hunter Gym - Daniel Jędrzejewski, bracia Jankowscy, waleczni juniorzy - kibicuję im i szacunek wobec postępu, który widać z walki na walkę. A dodatkowo - wsparcie Marka Marszała to nie tylko dowód, że Bydgoszcz i Toruń mogą się lubić i trzymać razem. To także żarty i swawole, dystans do całego świata i masa uśmiechu. To lubimy, a worka medali (1 złoty, 1 srebrny, 7 brązowych) - gratulujemy!
Liczną ekipę przywiózł też Janusz Janowski. Barwy Punchera Wrocław na podium pojawiły się 5 razy (1 złoty, 1 srebrny, 3 brązowe), ale efekty pracy tego trenera również miło oglądać. Odważny styl walki sugeruje, że tu działa miłośnik Muay Thai - a realizowali to między innymi Emil Awrycewicz, Wojciech Kmiecik czy Mariusz Siewruk.
Siła tkwi w drużynie - to udowodnili zawodnicy Legionu Głogów. Podopieczni Maćka Domińczaka zaimponowali przygotowaniem technicznym i kondycyjnym, dodając do swych uderzeń i kopnięć odpowiednią siłę. Wsparcie publiczności, licznych kolegów w narożniku i wokół niego również pomagało. W sumie - z walki na walkę jasne stawało się, że to duży sukces gospodarzy i wyśmienite zaprezentowanie się trenera kadry narodowej juniorów (Domińczak). Gratulujemy!
Do naszego stolika czasem zawitają ciekawe postaci i umilą nam pracę. Tym razem nie było Halnego (Nowy Sącz), był za to Wicher (Kobyłka), który serdecznie pozdrawiamy. Plotki, bieżące komentarze i dowcipy to nasze paliwo - tak więc w momentach luzu Andrzej Garbaczewski, Bogdan Bliżniak z Kamilą Bałandą czy Radosław Kyc - zawsze mile widziani. Ale również dwa tuziny innych osób, które serdecznie pozdrawiamy.
Sobota: zamykamy ćwierćfinały
Gdy impreza nabrała swój rytm i wszyscy złapali "klimat", możliwe stało się oszacowanie harmonogramu względem życia. W sobotę trzeba rozegrać wszystkie walki ćwierćfinałowe, żeby niedziela była spokojna. Dla niektórych zawodników oznacza to 3 walki w sobotę - jednak ze względu na krótki dystans, nie jest źle z kontuzjami i walkowerami.
Silnych "maluchów" przywiozła Palestra Warszawa. Trener Łukasz Rola pokazuje, że w jego klubie trenują naprawdę różne kategorie wagowe - tym razem Jakub Piskorski wygrał -54 juniorów, w -57 młodzieżowców Kamil Ekert i Paweł Stępniewski spotkali się w finale, odprawiając rywali po kolei i zdecydowanie. W finale zresztą dali naprawdę twardą, ciekawą i stojącą na wysokim poziomie walkę, mimo reprezentowania tego samego klubu! Medal zdobył też -60 Krzysztof Olszewski.
W eliminacjach podobały mi się też walki Kamila Boszko (Copacabana Warszawa) i Przemysława Pilipa (ASW Knockout Zielona Góra). Walki stoją na dość dobrym poziomie, choć przewaga doświadczonych zawodników czasem jest widoczna wyraźnie. Nie brakuje spektakularnych knockoutów - w skrócie: mamy naprawdę fajną imprezę!
Półfinały
W niedzielę rano zawodniczki i zawodnicy walczą o prawo startu w finale. Ładnie prezentuje się Iwona Nieroda (Diament Pstrągowa). Edyta Medyńska (Hunter Team Stargard Szczeciński), po bardzo wyrównanej walce - wygrywa 2-1 z Adrianą Muszyńską (Legion Głogów). Z przyjemnością oglądam też dobre walki Stępniewskiego i Ekerta. Walka Gracjan Szadziński vs. Łukasz Rajewski to tryskająca adrenalina - sierpy Szadzińskiego sieją zniszczenie, choć Rajewski bardzo dobrze przygotowany technicznie i umiejętnie walczy z kontry, nie pozostając dłużnym. Znów 2-1...
Wśród juniorów mocno bije Angelika Kosut ze Skarżyska, Jakub Saganek z Siedlec też prezentuje dużą siłę ognia kończąc przed czasem walkę z Marcinem Machowiakiem (Czerwony Smok Poznań). Mamy kilka kontuzji, przez co WO (walkower) parę razy decyduje o awansie do finału. Zbliżamy się do rozstrzygnięć, zostają tylko najtwardsi!
Szybkie otwarcie i finały
Po przerwie Maciej Domińczak wraz z władzami Głogowa otwiera imprezę i zaprasza wszystkich kibiców do gorącego dopingu. Wszystkie walki przeniesione na główny ring, żeby widzowie wiedzieli, gdzie patrzeć. Pojedynki gospodarzy, jako "walki wieczoru" - przenosimy na koniec gali.
Wcześniej jednak również nie brakuje emocji. Michał Polak (Gwiazda Bydgoszcz) prowadzi bardzo wyrównaną walkę z Adrianem Śnitko (Human Białystok) i sędziowie znowu mają rozbieżne zdanie - 2-1 wygrywa Śnitko. Skorżepa wygrywa przed czasem z Chinalskim w pojedynku zawodników z Zielonej Góry (Jedi Boxing kontra Fight Club). Grzegorzewski (Human Białystok) pokonuje Sebastiana Rajewskiego (Rajewski Team Płock).
Bardzo wciąga mnie walka Jarka Daschke (Champion Gdańsk) z Gracjanem Szadzińskim (Hunter Team Stargard Szczeciński). Największa siła Szadzińskiego - mocne kombinacje bokserskie w półdystansie - zostają powstrzymane przez Daschke, szybkiego na nogach i skoncentrowanego na taktyce od początku do końca. Choć to jest K-1: tu bez szwanku wyjść nie można. Kilka "bomb" dochodzi z obu stron, a porywająca walka kończy się wygraną zawodnika z Gdańska.
Walki wieczoru to jednak pojedynki lokalnych bohaterów: najpierw na ring wchodzi Mateusz Hiki (Legion Głogów) i Łukasz Witkowski (Klub Sportów Walki Szczecinek). Po krótkim rozpoznaniu, walka nabiera tempa, a ciosy wyglądają naprawdę silnie (kategoria do 86 kg). W drugim starciu Hiki rozpracowuje rywala i uzyskuje przewagę. Naciera, wykonuje kombinację lewy-prawy prosty, a prawy wchodzi idealnie na brodę rywala. Sędzia Hajducki nawet nie liczy - od razu przerywa walkę i wzywa lekarza, a hala aż huczy od oklasków.
Nie zawodzi również Bartosz Muszyński (Legion), choć Emil Awrycewicz (Puncher Wrocław) stawia mu naprawdę mocny opór. Serce do walki zawodników po raz kolejny podoba się publiczności, żywo reagującej na kombinacje Muszyńskiego. Po trzech rundach sędziowie przyznają jednogłośnie wygraną zawodnikowi z Legionu Głogów.
Najlepszym zawodnikiem zostaje uznany Mateusz Hiki, wśród pań puchar najlepszej trafia do Angeliki Kosut. Klasyfikację medalową dominuje Legion, zdobywając 14 medali (4 złote).
Podsumowanie
Duży szacunek dla Maćka Domińczaka za organizację tej imprezy i za ogarnięcie swojej armii pomocników. Z takimi ludźmi bardzo miło współpracować - przygotowanie wszystkiego, zaangażowanie i "kickboxerskie wczucie" - najwyższego sortu. Wtajemniczeni wiedzą, że duży wkład w to wszystko wniosła żona Maćka - również dziękujemy za miłą współpracę!
Oficjalną stronę zawodów śledziło w sobotę 2.000 ludzi, w niedzielę aż 2.500! Z tego ponad 1.500 "stałych" kibiców KiBo.pl, powracających do nas regularnie. Oprócz kibiców z Polski, pozdrawiamy też ludzi śledzących nasze K-1 Rules za pośrednictwem KiBo.pl - w Niemczech, Hiszpanii, Anglii i Danii i 9-ciu innych krajów. W kraju najwięcej osób śledziło nas z Warszawy, Poznania, Wrocławia, Bydgoszczy i Zielonej Góry - a w rankingu mamy ponad 50 innych miast.
Na liczniku strony głównej Glogow2011.KiBo.pl jest już 15.000 wejść, a przed nami "postprodukcja" i "przeżywanie". Jest nam bardzo miło być gospodarzem tego internetowego ruchu i częścią promocji sportu. Dziękujemy za uwagę!
No i na koniec chciałbym zaprosić do mojego artykułu na "tematy bieżące kickboxerskie". Jak wiadomo osobom ze środowiska - mamy w światku spory kociołek. KiBo.pl i moja skromna postać - staje się jego cząstką, wraz z żoną staram się realizować swoje założenia. Przez konsekwentną pracę prowadzimy tę dyscyplinę ku rozwojowi, nowoczesnym technologiom i medialności - w naszym, subiektywnym odczuciu. Wg mnie mamy potencjał: kickboxing, K-1 czy Muay Thai to dyscypliny, które są atrakcyjne, efektowne i dostępne. Jednak nie każdy ma taką samą wizję - rozumiemy to. Postaram się jednak jasno nakreślić, o co chodzi z tym wulkanem KiBo.pl...
No nic. My trochę odsapniemy i zaraz pakujemy się do Węgrowa (Polish Open), na horyzoncie też Starachowice (Mistrzostwa Polski LightKick) i Skarżysko-Kamienna (Mistrzostwa Polski K-1 Rules Seniorów i Low-Kick Juniorów). Jak chcecie poznać możliwości naszego komputerowego systemu do obsługi zawodów, przykadzić nam lub pouczyć - piszcie na redakcja@kibo.pl, (prawie) wszystkie głosy bierzemy do serca. Do zobaczenia!
Jacek Brzeski / KiBo.pl


