Wróć do poprzedniej strony....

Gala zawodowa w Miliczu


Aktualizacja: 16-02-2009 14:34
Paulina Bieć Mistrzynią Świata WKN, Michał Tomczykowski zawodowym Mistrzem Polski! Przedstawiamy relację Bartka Czekańskiego z imprezy.

W hali OSiR-u w Miliczu, wypełnionej ponad 1500 kibicami, Paulina Bieć - kickbokserka z Fightera Wrocław, niejednogłośną decyzją sędziów pokonała Czeszkę Martinę Jindrovą i została zawodową mistrzynią w Low-Kick w kategorii +70 kg według organizacji WKN.

Pierwotnie, niepokonana w ringu od siedmiu lat Polka miała walczyć z rywalką z RPA, ale ta zrezygnowała tłumacząc się, że... jest w ciąży. Potem zrejterowała Węgierka. Na kilka dni przed imprezą udało się namówić na start młodziutką mistrzynię Czech z Pilzna Martinę Jindrową. Jednak już w Miliczu wydawało się, że i ona zrezygnuje z „sam na sam” z naszą Pauliną, gdy przekonała się, że waży kilkanaście, jeśli nie 20 kg mniej od Polki i że jest dużo niższa. Ale w końcu przemyślała sprawę i odważnie weszła do ringu z naszą mistrzynią.

Pierwszą rundę Czeszka przegrała. Bieć ją odrzucała front kickami. Potem jednak Martina niespodziewanie się rozkręciła, nurkowała pod długimi rękoma Pauliny i w półdystansie zasypywała ją kombinacjami ciosów w tułów, kończąc serie sierpami - „bombami” lub takimi „półprostymi” na głowę faworyzowanej wrocławianki. To była jakby powtórka z pojedynku Wałujew-Holyfield, tyle że Czeszka była aktywniejsza od „Holy’ego” i częściej atakowała. Powiedzmy sobie szczerze: to nie był dzień Pauliny. Walczyła wolno, jak w jakimś letargu (stres?). Z pewnością była zdecydowanie lepsza od filigranowej przeciwniczki w dystansie, ale w półdystansie już tak dobrze niestety nie było. Bój był zażarty.

Sędziowie mieli ciężki orzech do zgryzienia co wyżej ocenić: dystans Polki czy półdystans Czeszki? Jeden z nich punktował dla Jindrovej 49:47, ale dwaj pozostali wytypowali wygraną Polki 50:47, co wywołało nawet trochę gwizdów publiczności i podobne niezadowolenie czeskiej ekipy. Gratulujemy Paulinie tytułu i jednocześnie zapewniamy, że potrafi walczyć znacznie lepiej niż to czyniła w pojedynku z ambitną Czeszką. Bieć to naprawdę wspaniała zawodniczka.

Pojedynek o zawodowe mistrzostwo Polski w K1 rules w wadze 63 kg wygrał znakomity Michał Tomczykowski, reprezentujący Fightera, który po żywej walce pokonał jednogłośnie Ariela Smolarskiego z Punchera Wrocław (trener Janusz Janowski). Co ciekawe, to Ariel miał za sobą gorący doping publiczności.

Powracający na ring po długiej przerwie były czempion Zdzisław Mierzwa pokazał, że za bardzo przez ten czas „nie zardzewiał” i wygrał (w low kicku) 3:0 z utalentowanym Bartoszem Batrą z Punchera. Obaj bili się jak zawodowcy strasząc się nawzajem różnymi zwodami i co rusz prowokując.

Utytułowany kick-bokser, ale dopiero pierwszy raz startujący w low-kicku Przemysław Ziemnicki z KS Piaseczno zachwycił techniką, luzem i pracą nóg niczym Ray Leonard. Ale Patryk Sztorc z CSS Kraków dotrwał do gongu i bił się ambitnie, lecz przegrał.

Wyniki pozostałych walk milickiej gali (low kick):

  • Grzegorz Lenart  (Jelenia Góra) już w I rundzie znokautował Krystiana Czelewicza (Czerwony Smok Poznań).
  • Paweł Kruczek (Fighter) – Dawid Kościelak (Gladiator Bydgoszcz) 3:0 (walka na zasadach K-1 Rules)
  • Marcin Bachórz (Fighter) - Zbigniew Stawicki (Gladiator) 3:0.  Bachórz już w I rundzie skosił Stawickiego low kickiem i prezentował się bardzo dobrze, ale w końcówce trochę zabrakło mu kondycji.

 Szkoda, że w Miliczu z powodu kontuzji nie mógł wystąpić dawny mistrz Piotr Szymanowski, wielki wojownik Fightera Wrocław, po kilku latach wracający na ring.

Liga low-kick (dla młodych zawodników):

  • Łukasz Kaczmarczyk (Fighter) – Michał Fornalczyk (Fighter) 3:0. Kaczmarczyk to talent czystej wody, który odziedziczył po ojcu.
  • Kamil Grzegorczyk (Fighter) – Grzegorz Hańko  (Fighter) 3:0
  • Dawid Rossa (Pitbull Milicz) – Michał Nowicki (Pitbull)  2:1
  • Grzegorz Nawrot (Fighter) – Krystian Czekański (Fighter) 2:1. Dobra, żywa, ambitna walka. Nawrot był sporo cięższy, silniejszy fizycznie i bardziej zdecydowany w ringu. Bez wątpienia wygrał zasłużenie, choć jego popodbijane oczy świadczyły  o tym, że i ciosy Krystiana miały swą moc.
  • Przemysław Hałub (Fighter) – Piotr Antczak (Gladiator) 3:0. Z Hałuba może być dużej klasy kick-bokser.
  • Maciej Barabach (Fighter) – Jakub Walasek (Shidokan Jelenia Góra) 3:0. Maciek to w ringu „Mały Tyson”, dynamit, żeby jeszcze umiał rozłożyć siły na całą walkę…
  • Michał Turczyński (Fighter) wygrał przez RSC w III rundzie ze swym kolegą klubowym Dawidem Czubakiem.
  • Michał Polak (Gladiator) – Wojciech Kmiecik (Puncher) 3:0.
  • Kamil Sawicki (Gladiator) wygrał walkowerem, bo lekarz nie dopuścił do kolejnej walki  Jakuba Walaska.

 

W Miliczu obserwowaliśmy więc prawdziwy maraton kick-boxingu, uwieńczony udaną galą i mistrzostwem świata Pauliny Bieć. Fighter Wrocław i gmina Milicz kolejny raz okazali się sprawnymi organizatorami. Jako gości honorowych ściągnęli nawet takie sławy jak Łukasz Jarosz czy Cezary Podraza (który zresztą jest przedstawicielem federacji WKN). Obecni byli trenerzy kadry narodowej i mogli być zadowoleni, bo z tej młodzieży, która się w Miliczu zaprezentowała taką szeroką ławą, będą dobrzy zawodnicy. Widać, ze szkoleniowcy, także ci klubowi,  fachowo wykonują swą robotę.
Sędziowali Albin Pudlicki jako główny arbiter oraz Jarosław Biernacki i Jacek Zborowski. Konferansjerami byli: Piotr Szymanowski (szef „Sportu dla wszystkich”) i Sławomir Jachimowski. Ostra muzyka, dymy, piękne modelki, zacięte walki, gorąca publiczność. To była fajna gala.

 

Źródło: Bartłomiej Czekański

Drukuj